Gdzie kultura w tej kulturze?
W Biłgoraju rozwiązano Klub Seniora Złota Jesień. - Jesteśmy starszymi ludźmi, a potraktowano nas jak gówniarzy – skarży się Danuta Cieślak
35 członków klubu od 9 lat spotykało się w BCK. Kiedy przed kilkoma tygodniami, jak zwykle przyszli na środowe spotkanie, drzwi sali zastali zamknięte. Wisiała na nich kartka informująca, że spotkanie się nie odbędzie, bo instruktor Zdzisław Jurak jest na urlopie.
- Zostaliśmy wpuszczeni tylko na korytarz. Chcieliśmy wejść do sali, spokojnie usiąść i poprosić o wyjaśnienie – opowiada Danuta Cieślak, członkini Klubu Seniora Złota Jesień.
- Pani Maryla Olejko (kierownik ds. artystyczno-programowych BCK) zwyczajnie nas wyganiała. Mówiła, że zajęcia się nie odbędą i żebyśmy poszli sobie do domu. Ale nikt nas nie poinformował o tym urlopie i o odwołanym spotkaniu. Poczuliśmy się upokorzeni i znieważeni – żali się Zbig- niew Cieślak, założyciel i członek klubu seniora.
- Tak nie traktuje się ludzi, którzy od 9 lat niczym nie narazili się placówce – dodaje pani Danuta. - Oprócz kultury zabrakło tu poszanowania godności drugiego człowieka.
Kółko, nie kółko?
Seniorzy poprosili o wyjaśnienia dyrekcję BCK. Zorganizowano specjalne spotkanie. Jego przebieg relacjonuje Edward Sawiński w liście otwartym, który otrzymali m.in. biłgorajscy radni.
„Na kolejnym spotkaniu Klubu pojawiła się pani Olejko, która twierdząc, że Klub traktuje jako „kółko wokalne” i korzystając ze swojego prawa kierowniczki w sposób bardzo niegrzeczny zbeształa seniorów, oświadczając, że jak im się opiekun nie podoba, to mogą do BCK nie przychodzić”.
- Przychodząc do nas, pan Jurak powiedział, że może nam coś zagrać, bo umie. Nikt nam nie mówił, że jest jakimś instruktorem czy naszym reprezentantem. Zawsze traktowaliśmy go jak członka – wyjaśnia Zbigniew Cieślak.
- Wszyscy doskonale wiedzieli, że jestem instruktorem grupy. Przecież pracowałem tam od 2002 r. – tłumaczy Zdzisław Jurak. Dodaje, że całe zamieszanie jest spowodowane nieporozumieniami w samym klubie.
- To jest celowe zamieszanie, wywołane przez konkretne osoby. We wrześniu już zawieszałem działalność klubu po to, żeby seniorzy się uspokoili i zastanowili. Nic nie pomogło, więc postanowiłem rozwiązać klub - mówi Jurak.
Nasze problemy, nasze sprawy
Seniorzy przyznają, że od kilku miesięcy nie układało się między nimi najlepiej. Utworzyły się dwa obozy: tych, którzy pana Juraka popierali i tych, którzy nie byli zbytnio zadowoleni z jego poczynań.- Były niesnaski między członkami. Ale mieliśmy nadzieję, że uda się nam rozwiązać te problemy we włas- nym gronie – komentuje Danuta Cieślak.
Władze BCK postanowiły problemy rozwiązać za seniorów i... rozwiązały ich klub. Stało się to na prośbę Zdzisława Juraka w listopadzie 2007 r.
- Nikt nas nie pytał czy chcemy, czy się zgadzamy, ani nie mówił nam o powodach rozwiązania klubu – narzeka Danuta Cieślak.
- To nieprawda – odpowiada Jurak. – Niczego nie ukrywałem, ani nie robiłem poza ich plecami.
Dyrektor wyjaśnia
Dyrektor BCK Stefan Szmidt, poproszony przez biłgorajskich radnych o wyjaśnienie całego zamieszania tłumaczył, że z każdą grupą w BCK pracuje instruktor, który odpowiada m.in. za salę i sprzęt, czy za bezpieczeństwo osób podczas zajęć.
„A ponieważ (…) wszystkie zespoły i kluby zainteresowań działające przy BCK są grupami nieformalnymi, nie posiadającymi osobowości prawnej, jedyną osobą mogącą reprezentować zespół czy też klub (…) przed dyrekcją BCK jest jego instruktor” – wyjaśniał dyrektor Szmidt.
„Klub Seniora Złota Jesień z dniem 26 listopada 2007 r. na skutek panujących od wielu miesięcy wewnętrznych nieporozumień i niesnasek, demonstrowanej agresji przez niektórych członków klubu, decyzją instruktora, zgodnie z uprawnieniami został rozwiązany” - wyjaśniał dyrektor BCK.
Prawa i obowiązki
Na kolejnym spotkaniu z dyrekcją BCK seniorzy otrzymali dokument, który wprawił ich w osłupienie. Dyrektor Stefan Szmidt wypisał w nim prawa i obowiązki członków klubu zainteresowań. Oto część z „przepisów” BCK:
- Decyzję o powstaniu i rozwiązaniu klubu podejmuje instruktor klubu zainteresowań, o czym informuje przełożonych.
- Osobą upoważnioną do reprezentowania klubu na zewnątrz jest wyłącznie instruktor klubu zainteresowań.
- Skład i profil klubu oraz liczbę jego członków, a także terminy zajęć określa instruktor klubu zainteresowań.
- Zajęcia klubu odbywać się mogą wyłącznie podczas obecności instruktora, który otwiera i zamyka pomieszczenia, gdzie się odbywają.
- W razie nieobecności instruktora klubu zainteresowań (urlop, zwolnienie lekarskie itp.) zajęcia zostają zawieszone o czym członkowie klubu zostaną powiadomieni poprzez wywieszenie pisemnej informacji na drzwiach sali, w której zwykle odbywają się zajęcia.
- Jak się ktoś instruktorowi nie spodoba, to już do klubu należeć nie będzie. Od instruktora też zależy czy będzie klub, czy nie. A pan burmistrz powiedział, że BCK ma służyć zaspokajaniu potrzeb kulturalnych mieszkańców Biłgoraja. Jak to, co powiedział burmistrz ma się do tego wykazu praw i obowiązków napisanych przez BCK? Czemu i komu ma służyć BCK? Czy tylko instruktorom? – pytał radny. Burmistrz Janusz Rosłan wywołany do odpowiedzi, nie przejął się wytycznymi BCK. - Odnoszę wrażenie, że ktoś próbuje tu wywoływać sztuczne problemy - stwierdził burmistrz. Dodał, że część członków klubu już zaakceptowała zasady BCK. Jego słowa potwierdził Zdzisław Jurak.
- 32 osoby złożyły deklaracje i klub seniora już został przywrócony do życia – wyjaśnił instruktor.
Tymczasem radni Rady Miasta Biłgoraj postanowili, że sami zajmą się tym tematem podczas obrad komisji. Spotkanie zaplanowano na połowę stycznia. Zdzisław Jurak zastanawia się czy nie skierować sprawy do sądu. Jego zdaniem, naruszone zostały jego dobra osobiste.
Data dodania: 2008-01-09 19:26:59, dodał Administrator

